AlergicznieBramki SMSPorady prawne
Sprawdź profil alergicznie.pl na facebooku

Alergia i .... Mama

Alergia i .... Mama

Moje doświadczenie mówi mi, że wszystko zależy od matki chorego na astmę lub choroby alergiczne dziecka.  Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego sprawę, głównie młodych kobiet, które dopiero będą albo od krótkiego czasu są matkami.I zasada leczenia schorzeń alergicznych, to –eliminacja szkodliwego alergenu.A więc nie leki, a profilaktyka.Najczęściej w rodzinie dzieckiem zajmuje się matka. Od niej zależy:

Jeśli matka będzie zmęczona, znerwicowana, przepracowana, niewyspana, czy głodna, to w pierwszej kolejności odbije się to na zdrowiu dziecka.Od jej zdrowia, jej samopoczucia zależy zdrowie i pomyślność dziecka. [ad#ad-1] Od jej wiedzy, doświadczenia, zaradności życiowej będzie zależało postępowanie z dzieckiem. Ale jak wspomniałam na początku artykułu, także od jej zdrowego rozsądku. Bywają bowiem sytuacje, gdy matki nie mając własnego doświadczenia w danej dziedzinie wychowania dziecka posiłkują się doświadczeniami i poglądami innych matek, czy osób starszych, poddają się też bez zastanowienia nowym trendom, panującej modzie, stylowi życia w innym klimacie, szerokości geograficznej, tradycji. Wspomnę tu tylko o przeróżnych dietach „cud” dla młodych matek i kobiet w ciąży, o tendencji do przechodzenia na diety, niekoniecznie zdrowe i wskazane dla dzieci żyjących w naszym klimacie i w naszej tradycji. Choćby dieta wegetariańska. Przez jednych wychwalana i polecana, a zdaniem pediatrów nie wskazana dla niemowląt i małych dzieci, co zresztą mogę potwierdzić po podsumowaniu ogólnopolskich badań na grupie ponad 1000 osób, w których to badaniach, szukałam zależności między przyczyną powstawania chorób alergicznych i ich objawami, pokarmem ,a grupą krwi. O wynikach tych badań w niedługim czasie napisze dużo więcej.Matki decydują ILE dziecko będzie jadło, grzechem ostatnich czasów, jest nagminne przekarmianie dzieci, dawanie im wszystkiego, co tylko można dostać na rynku, a czego matki same w młodości nie miały. Grzechem może być też nadmierna koncentracja na dziecku, podporządkowywanie mu wszystkiego co się dzieje w domu, zapominanie o innych dzieciach członkach rodziny, ich potrzebach, a skupianie się wyłącznie na chorym dziecku i jego chorobie. Reasumując, matki pełnią najważniejszą w życiu dziecka rolę, nie tylko w aspekcie tej szczególnej więzi emocjonalnej i sfery psychicznej, ale także w sprawach codziennych, bardziej prozaicznych. Często słyszę stwierdzenie matek chorych dzieci-gdybym to wiedziała, gdyby lekarz mi powiedział, to z pewnością moje dziecko nie byłoby chore! To prawda.Wiele naszych błędów wynika z niewiedzy.Wiem, ze to co napisze, może się wielu Paniom nie spodobać, uważam jednak, że trzeba chwalić, gdy jest dobrze, a gdy popełniane są (czasami nieświadomie) błędy, które mają duży wpływ na stan zdrowia dzieci, trzeba o tym pisać. Ostatnio poznałam bardzo miłego i sympatycznego 13-latka z atopowym zapaleniem skóry. Chłopiec, mimo ciągłych problemów, bolesnych problemów ze zdrowiem, robił wszystko, co możliwe, aby „normalnie” żyć i funkcjonować. Uczył się na miarę swoich możliwości, dobrze. Trenował, bo bardzo lubił sport i chciał swoje dorosłe życie z nim związać.  Starał się też pomagać swojej matce. [ad#ad-6] Nie było to łatwe zadanie. Nasilające się dolegliwości ze strony skóry, a przede wszystkim straszliwy świąd skóry pod wpływem wysokiej temperatury powietrza i ludzkiego potu, wywołał bolesne zmiany skórne, w niektórych miejscach mocno zainfekowane. Nagminnie, chłopiec drapał do krwi zmienione chorobowo miejsca na ciele, powodując sączące się rany. Na twarzy, nogach, rękach miał niezbyt mile wyglądające zaognione rany, które dla otoczenia były zwiastunem jakiejś trudnej do leczenia choroby lub wręcz nieuleczalnej choroby, postrzeganej często za zaraźliwą. Sytuacja chłopca w szkole i środowisku rówieśników była bardzo trudna. W tym wieku kontakty z rówieśnikami są dla chłopców bardzo ważne, zatem odrzucenie mojego pacjenta poza grupę szkolną, było dodatkowym stresorem. Rodzice jego kolegów ostrzegali swoje dzieci przed kontaktem z chorym, nauczyciele patrzyli na niego z wielką ostrożnością, nie był mile widziany, ani na ulicy, ani w szkole, ani u rodziny. Radził sobie dzielnie. Mimo wielu niedogodności, bólu, świądu, odrzucenia nadal był spokojnym, miłym, sympatycznym dzieckiem, mającym bardzo ambitne plany na przyszłość. Zdawał sobie sprawę z tego, że jest chory. Zdawał sobie sprawę ze swoich ograniczeń, z konieczności stosowania leków, specjalnego programu pielęgnacji atopowej skóry, jednak największym dla tego chłopca problemem było poczucie winy wobec matki. Widział jak ona przeżywa każdy „zły” dzień syna, z jakim przerażeniem przygląda się coraz gorszej skórze syna, jak bardzo się denerwuje, gdy stan syna się pogarsza. Ponieważ chłopak, mimo problemów codziennie starał się przez kilka godzin trenować, realizując w ten sposób swoje plany i ambicje, a jednocześnie odreagowywując codzienny stres, matka widząc coraz to gorszy stan skóry syna, nerwowo nie wytrzymywała. Prośbą, karą, krzykiem, płaczem, gniewem starała się zmusić go do zaprzestania treningu, do ograniczenia aktywności fizycznej, do częstszego przebywania w domu, do podporządkowania się nakazom lekarza. [ad#ad-11] Chłopiec nie chciał rezygnować z uprawiania sportu, tym bardziej starał się spełnić wszystkie oczekiwania matki i wywiązać się z nałożonych przez lekarza zaleceń. Wszystko jednak odbywało się zawsze w atmosferze wymówek, podniesionego głosu, żalu, awantur, krytyki ze strony matki. Rozumiem postępowanie matki - chciała dla swojego dziecka jak najlepiej. Tylko, to co w jej pojęciu było dla niego najlepsze i  najwłaściwsze, dla syna wcale takie nie było. Coraz częściej się buntował, coraz częściej dochodziło między nimi do awantur i krzyków, taka atmosfera nie sprzyjała, ani matce, ani synowi. Najbardziej, jak twierdził denerwowało, go, gdy wracał z treningu, a matka witała go wymówkami, krzykiem, narzekaniem. A gdy widziała zaostrzone kilkugodzinnym wysiłkiem zmiany skórne, zaczynała płakać, jak twierdzi z bezsilności. Była załamana stanem zdrowia dziecka, niemożnością zmienienia jego postępowania, aż w końcu uznała, że syn najwyraźniej chce ją wpędzić w jakąś chorobę, że jej nie kocha, że robi jej na złość. Atmosfera w domu, trudna po odejściu ojca, stała się wręcz nie do wytrzymania. Trzeba było jakoś ten problem rozwiązać. Sytuacja chorych na wszelkiego rodzaju schorzenia skóry, nie tylko na tle alergicznym jest zawsze bardzo trudna  dla samego chorego, który cierpi podwójnie i fizycznie i psychicznie, ale także dla jego bliskich. W przypadku mojego pacjenta, dla jego matki, samotnie wychowującej dwóch synów, matki niepracującej zawodowo, która zrezygnowała z pracy, aby móc opiekować się 13-letnim synem. Pytanie tylko, jak można się opiekować kimś, kto jest prawie dorosły i do czynności higienicznych związanych z pielęgnacją swojej chorej skóry nie dopuszcza osób trzecich, bo się zwyczajnie wstydzi? Jak można sprawować całodobową opiekę nad nastolatkiem, który ma swoje  życie szkolne i sportowe? Przebywa częściej poza domem, niż w domu i do tego wcale nie chce być pod stalą , troskliwą uwagą i opieką matki. Tak więc, mama pozbawiona pracy zawodowej, całymi dniami była skoncentrowana na chorobie syna, nie myślała o niczym innym, jak tylko o tym, aby co godzinę smarować ciało syna przepisanymi przez lekarza maściami, pilnować jego kąpieli, pilnować tego co je i co pije i przestrzegać go, co mu wolno, a czego nie wolno, jak powinien postępować. Ten chłopiec, mimo, że matkę bardzo kochał miał serdecznie dość „jej kazań”, jej nadzoru, jej narzekań, a przede wszystkim płaczu. W trakcie terapii zapytał mnie , czy wiem o czym marzy…..Marzył o tym, aby jego matka poszła do pracy, była zadowolona, ładnie ubrana, uśmiechnięta, aby żartowała i była z niego dumna.Drugim jego marzeniem było – mieć zdrową skórę, taką jak inni ludzie i zostać sławnym sportowcem. Te marzenia, pokazały mi główny powód jego choroby – stres, frustracja, negatywne przeżycia, napięcie i lęk, a więc całe spektrum negatywnych emocji, które u jednych mogą zamienić się w bunt i agresję, a u innych być przyczyną choroby.Atopowe zapalenie skóry, jest przez niektórych lekarzy określane mianem „nerwicy skóry”. Najważniejszym czynnikiem mogącym być przyczyną tego schorzenia, mogącym też bardzo go zaostrzyć, jest czynnik psychiczny. [ad#ad-10] Często mówi się w kontekście atopowego zapalenia skóry o „błędnym kole w AZS”. Pod wpływem przeżyć psychicznych, zdenerwowania, w organizmie człowieka zachodzi szereg zmian fizjologicznych, których efektem jest powstanie histaminy i wystąpienie dotkliwego świądu. Z kolei stan zapalny skóry, jej suchość, wrażliwość i podatność na działanie wielu czynników drażniących, może doprowadzić do świądu i w konsekwencji do znacznego rozdrażnienia i podenerwowania chorego.Świąd skóry w AZS jest bardzo uciążliwy. Nasila się zwłaszcza w nocy , powodując, ze sen chorego jest niespokojny. W trakcie snu człowiek się poci, pot maceruje chorobowo zmienione warstwy skóry powodując pieczenie i ból. To z kolei skłania dziecko do ciągłego drapania się. Bezsenne i niespokojne noce chorego na AZS powodują u chorych przewlekłe stany wyczerpania i rozdrażnienia, dodatkowo negatywnie wpływając na stan psychiczny dziecka.Emocje i stresy są czynnikami nasilającymi objawy choroby, należy więc zrobić wszystko, aby zmniejszyć ich negatywne działanie do minimum. Leki i maści mogą w dużym stopniu zmniejszyć uczucie świądu i bólu, pamiętać jednak należy, że najważniejsze jest zlikwidować negatywny czynnik psychiczny, a więc konieczna jest w takim przypadku terapia psychologiczna. Ona zawsze powinna towarzyszyć leczeniu farmakologicznemu, bo tylko równoległe czasowo współdziałanie lekarza i terapeuty jest w stanie znacząco poprawić jakość życia i zdrowie chorego.

Autor: alergicznie.pl